co z klimatem

Bo, jak wiadomo, w climategate był jeden list w którym naukowiec się zarzekał, że nie dopusci do opublikowanie jednego artykuł anwet gdyby miał przedefiiować peer review system. list ten został rozdmuchany do niesłychanych rozmiarów – tymczasem artykuł ten (który miał być uwalony) jednak się ukazał.

Proszę pokazać jakie niby oszustwa IPCC. Sceptycy znaleźli kilka błędów, które zostały potwierdzone — w jednym wypadku była to rozbieżność między danymi nt lodowców górskich w rozdziale poświęconym ich analizie (które były prawdziwe) i w podsumowaniu (gdzie była pomyłka). Twierdzenie, że jeżeli w kilkuset stronicowej cegle pisanej przez dziesiątki autorów pojawiają się literówki i niespójności to jest to dowodem spisku, jest niepoważne i świadczy o tym, że osoba wygłaszająca takie teksty nigdy nic większego nie pisała. Całkiem niedawno napisałem artykuł z trzema autorami, każdy z nas przeczytał dokładnie artykuł, mieliśmy trzech recenzentów – a mimo to w artykule pojawił się bardzo prosty do znalezienia błąd (który dostrzegłem jakiś tydzień po publikacji). Będzie mnie Pan nazywał z tego powodu oszustwem?

3) Nie jest prawdą, że teraz nazywa się AGW teorią zmianą klimatu po to, by doić po równo niezależnie od kierunku tych zmian. Po prostu wzrost stężenia dwutlenku węgla prowadzi do wielu różnych zmian, z których ocieplenie jest tylko jedną, i stąd ta nazwa.

4) Dowód, który obali teorię AGW, zarazem obali wyjaśnienia tego, jak w przeszłości się zmieniał klimat. Przypominam, że teoria powstała między innymi, by wyjaśnić dlaczego stosunkowo niewielkie zmiany orbity Ziemi mogły powodować tak wielkie skutki (epoka lodowcowa). Zaakceptowana zaś została powszechnie w latach 70tych, kiedy jeszcze ocieplenia nie było widać. Jeżeli od 40 lat teoria jest potwierdzana przez obserwacje Ziemi, to naprawdę trudno traktować poważnie tych, co chcą jej wyrzucenia w błoto, bo „nie wszystko wiemy”.

Koledzy prawicowcy, lepiej zamiast podważać naukowe teorie (które nie są ani lewicowe, ani prawicowe), zabrać się za wymyślenie sposobu radzenia sobie z faktami w sposób możliwy do pogodzenia z koliberalną teorią. Kiedys z cala pewnoscia i naukowo twierdzono ze Wszechswiat wypelniony jest tajemnicza substancja zwana „eterem”; ktokolwiek kwestionujący te prawde narazal sie na smiesznosc i izolacje. Dopiero Einstein udowodnil ze zadnego „eteru” nie ma. Podobnie, przez wieki uważano ze Slonce krazy dookola Ziemii, a za negowanie tego „faktu” mozna bylo nie tylko byc wysmianym, co zlikwidowanym. Dopiero Kopernik zauwazyl ze jest inaczej. Podobnei z teoria „flogistonu”, i paroma innymi dosyc fundamentalnymi rzeczami.

Nauka bowiem skalda sie ze dwoch komponentow: faktow oraz spekulacji. Fakty sa faktami dopoki sie nie okaze ze zostaly sfalszowane, a spekulacje sa spekulacjami dopoki sie ich nie obali albo formalnie nie udowodni prawdziwiwsci. Dlatego tez na „przyjmowanie za naukowy pewnik” czegokolwiek w dziedzinie „soft science” pozwole sobie wzruszyc ramionami. Poczekajmy az przyjdzie ktos kto obali. Zwlaszcza jezeli spekulacje zasilane sa paliwem polityczno-finansowym.

Tags: ,

Comments are closed.