Czyszczenie klimatyzacji

Tam, gdzie występują metale, występuje lub może wystąpić korozja. O korozyjnym działaniu wody, najlepszego medium chłodniczego i grzewczego, powszechnie wiadomo, podobnie jak i o niekorzystnym oddziaływaniu większości związków chemicznych. Wydawać by się mogło, że wystarczy posiadać medium z pakietem inhibitorów i problem przestanie istnieć. Jednak to tylko złudzenie.

Korozja chemiczna, elektrochemiczna, naprężeniowa to te uciążliwości, do których już zdążyliśmy się przyzwyczaić i wiemy, jak z nimi walczyć. Gorzej jednak, kiedy w naszym układzie pojawiły się mikroorganizmy, a te pochodzą z powietrza, zanieczyszczeń znajdujących się w nieodpowiednio przygotowanym układzie i tak naprawdę z wszystkiego. Algi, bakterie, drożdże, grzyby potrafią żyć wszędzie tam, gdzie występują związki organiczne, a takim właśnie idealnym środowiskiem są wszelkiego rodzaju roztwory glikoli, również te z pakietem inhibitorów korozji.

Niedoceniany i przez długie lata lekceważony wróg instalacji okazał się jeszcze bardziej groźny niż powszechnie znane jego odmiany. Metale uważane za „nietykalne”, czyli stal nierdzewna, stal niklowa, nierdzewna stal martenowska, stop miedziowo-niklowy itp. nie stanowią już żadnego problemu dla wszystkożernych bakterii. Straty wynikające z ich działania w niektórych krajach są już bardzo poważnym problemem. I tak w Republice Południowej Afryki 40% wszystkich ognisk korodotwórczych spowodowanych jest przez korozję mikrobiologiczną. Szeroki wachlarz mikroorganizmów rozwijających się w warunkach tlenowych i beztlenowych może powiększać się w dużym przedziale temperaturowym. Temperatury bardzo wysokie, jak również poniżej zera są odpowiednie dla ich rozwoju i nie mają niejednokrotnie żadnego wpływu na ich aktywność. Metabolity tych drobnoustrojów to najczęściej agresywne związki chemiczne mające bezpośredni wpływ na korozję wżerową.

Ale zanim to nastąpi, wszechobecne bakterie znajdujące się w każdym roztworze zaczynają tworzyć na powierzchni metali biofilm, czyli śluzowato-galaretowatą warstwę, która wnet ogarnia cały układ. Już samo jej występowanie nawet w tej początkowej fazie, kiedy nie ma jeszcze ubocznych efektów działania ich matabolitów, jest już problemem. Niewielka jej grubość może powodować zwiększenie tarcia nawet do 10% oraz znacznie pogorszyć współczynnik wymiany cieplnej. Inne problemy wynikające z obecności mikroorganizmów to również modyfikacja fizykochemiczna roztworu i obniżenie jego wartości użytkowych oraz jej destrukcyjne działanie na niektóre tworzywa sztuczne i kauczuki.

Naszkicowana tutaj nietypowa korozja, znana już co prawda od ponad 60 lat, ale dopiero ostatnio zauważana i doceniana jako najbardziej zaskakująca i zdradliwa, stanowi problem, z którym próbuje się walczyç różnymi sposobami. Jednym z najciekawszych wydaje się chyba perspektywa wykorzystania biofilmu jako naturalnej powłoki antykorozyjnej. Zanim to jednak nastąpi, do roztworów krążących w instalacjach dodawane są środki biobójcze tzw. Biocydy.

Polska firma wprowadziła jako jedna z pierwszych na świecie takie dodatki hamujące rozwój flory bakteryjnej. Specjalne płyny produkowane są w dwóch odmianach na bazie glikolu etylenowego i propylenowego, co powoduje, że można ich używać w każdej gałęzi przemysłu.